Poddupnik, podstawka, booster

Fundacja Kocham Zapinam - Niezależni Doradcy Bezpiecznego Przewożenia Dzieci

Poddupnik, podstawka, booster

30 października 2017 Bezpieczeństwo 2

Bezpieczeństwo dzieci podczas podróży samochodem to temat, który dla coraz większej liczby rodziców jest bardzo ważny. Odpowiedzialne osoby szukają informacji na temat fotelików, ich właściwości, ocen w testach. Te osoby interesują się, pytają, w końcu trafiają do eksperckiego sklepu, w którym doświadczony doradca z odpowiednią wiedzą pomoże dobrać taki fotelik, który spełni nasze oczekiwania. Ale istniej też druga grupa rodziców. Ci uważają, że foteliki to fanaberia, bo oni jeździli bez i żyją. Szukają najtańszej opcji, byle uniknąć mandatu, kupują „fotelik” w dyskoncie i zbyt szybko przesadzają dziecko do kolejnego urządzenia do przewożenia. Wydaje się im (i dzieciom także), że to wstyd podjechać pod szkołę i mieć 7-latka w foteliku. Ta grupa osób najbardziej śpieszy się do tego czasu, kiedy jeden antymandat można zmienić na jakiś jeszcze mniejszy, tańszy, łatwy w roszadach z auta do auta – poddupnik. 

I tu pojawiają się pytania „od kiedy możemy zacząć używać poddupnika”. My na tak postawione pytanie odpowiadamy „nigdy”. Dlaczego nigdy, co złego jest w boosterach, czemu nie warto wydawać na nie pieniędzy – o tym poniżej.

Przepisy homologacji ECE R44/04 mówią, że dziecko ważące więcej niż 15 kilogramów mogą być przewożone w urządzeniu podwyższającym bez dodatkowego oparcia. Oznacza to, że jeśli macie taki kaprys możecie swojego 3-latka wsadzić na poddupnik i jechać gdzie chcecie. Dlaczego 3-latka? – zapytacie. Dlatego, że mniej więcej w takim wieku dziecko osiąga wagę 15 kilogramów. Jednak tu pojawia się pytanie czy taki sposób przewożenia dziecka jest bezpieczny? Czy chcemy z pełną premedytacją i świadomością narażać dziecko na poważne niebezpieczeństwo? OK, może nie ze świadomością. Wielu rodziców nie zdaje sobie sprawy z ogromnej różnicy między podstawką a fotelikiem z kategorii 15-36.

Dlaczego nie polecamy boosterów?

  1. Ześlizgiwanie się dziecka – czyli nurkowanie dziecka pod pasem, co w praktyce doprowadzić może do urazów narządów wewnętrznych,
  2. Brak możliwości poprawnego przeprowadzenia pasa w części barkowej i biodrowej – pas w części barkowej powinien przebiegać przez środek ramienia i mostek, natomiast w części biodrowej leżeć płasko na udach malucha,
  3. Brak zagłówka i ochrony bocznej – w razie wypadku nic nie chroni dziecka,
  4. Brak isofix – oznacza to, że podstawka nie jest w żaden sposób zakotwiczona i stoi luźno na kanapie samochodu.

Do tego dochodzi kwestia budowy takiej podstawki. Najtańsze, marketowe podstawki zrobione są z kawałka styropianu obleczonego w kiepski materiał. Równie dobrze sami możemy sobie taki wystrugać jeśli mamy minimalne zdolności manualne. Droższe podstawki wykonane są z plastiku różnej grubości, mają podłokietniki oraz miejsce na kubek. Możecie nawet znaleźć poddupniki z ulubioną postacią z bajki. Ale musicie wiedzieć jedno:

żaden, ale to żaden specjalista, nikt kto jest ekspertem w temacie fotelików nie sprzeda wam poddupnika. Nie znajdziecie ich w ofercie profesjonalnych sklepów. I to również powinno dać wam do myślenia.

Każdy rodzic dba o swoje dziecko, martwi się. Spędza mnóstwo czasu nad wyborem wózka, pościeli czy, w późniejszym czasie, przedszkola. Skoro mamy czas na takie wybory, to nic nie stoi na przeszkodzie by poświęcić czas na pozyskanie podstawowej wiedzy z zakresu bezpieczeństwa dziecka w samochodzie. To naprawdę ważniejsze niż przekrzykiwanie się w internetowych dyskusjach czy lepsze jest kp czy mm, poród sn czy cc. I na pewno bezpieczeństwo dzieci w samochodzie to temat, który dla rodziców powinien być jednym z najważniejszych.

A na koniec zobaczcie jak zachowuje się w samochodzie taki poddupnik, na którym siedzi dziecko:

Marta, autorka bloga 

 

2 komentarze

  1. naszebabelkowo.blogspot.com pisze:

    Ja wiecznie słyszę od starszych pokoleń w mojej rodzinie, że już “wkrótce” będziemy mogli wozić synka na poddupniku. Oczywiście na wszystkie takie sugestie odpowiadam: “absolutnie nie!” – i przytaczam wszelkie stosowne argumenty. A najbardziej mnie śmieszy stwierdzenie: “Kiedyś tak jeździliśmy – i jakoś żyjemy”. Na szczęście świadomość w tej kwestii rośnie – i oby taka tendencja się utrzymała.

  2. Dla mnie to też niedopuszczalne. Nigdy nie kupię poddupnika!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *