Co roku o tej porze zaczynają się dziać dziwne i niezrozumiałe rzeczy. Wystarczy, że temperatury zaczną przyjemnie rosnąć w górę, a już co bardziej oświeceni, zaczynają przypominać: „nie zostawiaj dziecka w aucie!”. I słusznie. Tak samo każdego roku na jakimś parkingu rozgrywa się dramat, bo jeden, czy drugi wyskoczył tylko na chwilkę do sklepu, a przecież dziecko sobie spało…

Jak w piekarniku

Nie wiem, czy pamiętacie czasy, gdy w samochodach nie było klimatyzacji. Teraz tacy weterani to rzadkość. Raczej do nich nie wsiadamy, a jak wsiadamy to albo jesteśmy do tego zmuszeni, albo jesteśmy miłośnikami historii. Tak, czy inaczej kiedyś drogi były pełne aut bez klimatyzacji. Mój tata też jedno takie miał i dokładnie pamiętam, co się działo w tym aucie, gdy w upale trzeba było stanąć i czekać, bo na przykład jechał pociąg. Wszystkie okna otwarte na oścież, a w środku i tak piekło.

To teraz wyobraźcie sobie, co się dzieje w takim stojącym aucie, gdy dodatkowo okna są zamknięte. Nie umiecie sobie wyobrazić?

Proszę bardzo!

Filmik po angielsku, ale nawet bez znajomości tego języka łatwo można zauważyć reakcje ludzi siedzących tylko kilka minut w nagrzanym samochodzie. A to byli dorośli ludzie. Wyobraźcie sobie, co się dzieje z dziećmi, które nie mają jeszcze dobrze rozwiniętej termoregulacji…

Co się dzieje z dzieckiem zostawionym w nagrzanym samochodzie?

To dość proste pytanie. Samochód pozostawiony w ciepły dzień nagrzewa się, nawet jeśli stoi w cieniu. Wnętrze pojazdu bardzo szybko nagrzewa się do ponad 40 stopni, a bywa, że i 50 stopni. Dziecko pozostawione w takim samochodzie ulega hipertermii, czyli zwiększa się jego temperatura ciała. Według badań wychodzi, że wystarczy zaledwie 20 minut w takim samochodzie, aby ciało przeciętnego dwulatka osiągnęło temperaturę 38 stopni. Po 50 minutach w takim samochodzie temperatura dziecka osiągnąć może ponad 39 stopni.

Czy dziecko może umrzeć z przegrzania? Jak najbardziej!

Pamiętajmy także, że dzieci są znacznie mniej odporne na wysokie temperatury niż dorośli. Zdecydowanie szybciej mogą doznać udaru cieplnego.

Brak wyobraźni

Pozostawienie dziecka w nagrzanym samochodzie to zdecydowanie brak wyobraźni. Taki sam brak wyobraźni występuje, gdy choremu dziecko od razu przy niewielkiej temperaturze podajemy rzekomo potrzebny syropek na gorączkę. Czujecie różnicę? Ci sami rodzice, którzy nie pomyśleli, że dziecko może nagrzać się w samochodzie, ładują dziecku lekarstwo przy 37,8 stopniach gorączki, która jest niezbędna do walki z bakteriami i wirusami.

Wszyscy jesteśmy tylko ludźmi

Ja też popełniam błędy. Nie jestem idealnym rodzicem. Jednak są sytuacje, które zagrażają zdrowiu i życiu dziecka i te należy zdecydowanie wykluczać. Tak jak wsiadając do samochodu z dzieckiem, zawsze porządnie zapinam mu pasy fotelika samochodowego, tak wysiadając z samochodu, zabieram dziecko ze sobą. Nawet, gdy jestem na stacji benzynowej i idę tylko zapłacić za paliwo…

Olga, mama dwójki chłopców, autorka bloga 

Zdjęcia: Antoonovka , Turkusowa Kropka

Kurczak w foteliku samochodowym: Vitart


Olga (ambasadorka)

Matka dwójki wspaniałych urwisów, która nie potrafi usiedzieć na jednym miejscu. Bezpieczeństwo dzieci jest dla niej jedną z ważniejszych kwestii. Twórczyni bloga Turkusowa Kropka. Ambasadorka akcji #KochamZapinam. Właścicielka firmy Czeski Web.