Dzieci należy przewozić w fotelikach samochodowych. Nasze prawo mówi, że należy to robić do uzyskania przez dziecko 150 cm wzrostu lub/i 36 kg. Z tymi kilogramami bym się mogła sprzeczać, ponieważ cięższe ale niskie dziecko nadal powinno być wożone w foteliku. Jeśli by się nad tym dobrze zastanowić, to zdecydowanie ważniejszy jest wzrost. Ale dzisiaj nie będę pisać o dużych dzieciach. Będzie o tych najmniejszych, ledwo urodzonych.

Taki noworodek wymaga minimum jednej jazdy samochodem – ze szpitala do domu. Chyba że dzidziuś urodził się w domu, lub mieszkacie zaraz przy szpitalu. Wtedy można pokusić się o spacer o ile mama jest w stanie do domu się przespacerować o własnych siłach. W każdym innym przypadku noworodka trzeba do domu jakoś przywieźć i do tej jazdy musimy się przygotować jeszcze zanim maluszek pojawi się na świecie.

Wybieramy fotelik samochodowy

Noworodek może jeździć w samochodzie tylko tyłem do kierunku jazdy. Tak powinny jeździć wszystkie niemowlęta, a najlepiej, aby tyłem do kierunku jazdy jeździły dzieci jak najdłużej się da (nawet i do 3-6 roku życia). Aby najlepiej wybrać fotelik, należy udać się do sklepu z fotelikami razem z samochodem (samochód oczywiście parkujemy koło sklepu 😉 ). Warto odwiedzić sklep, w którym oferują profesjonalny dobór fotelika do samochodu (lista sklepów TUTAJ).

Fotelik samochodowy zawsze musi być dobrany do samochodu!

Dużo rodziców zadaje sobie pytanie, czy kupić sam fotelik, czy fotelik z bazą. Foteliki z bazą mają dwie wygody. Przede wszystkim po zamontowaniu bazy sam fotelik bardzo łatwo w nią wpiąć. Załadowanie wtedy dziecka do samochodu trwa sekundę. W przypadku fotelika bez bazy za każdym razem trzeba fotelik montować pasami, a prawidłowy montaż trwa trochę dłużej. Foteliki z bazą są też bezpieczniejsze z tego względu, że gdy bazę zamontuje nam specjalista mamy wyeliminowany problem z nieprawidłowym montażem fotelika. To mogłoby oczywiście wpłynąć na bezpieczeństwo takiego fotelika.

Są foteliki samochodowe RWF (tyłem do kierunku jazdy) z grupy wagowej 0-18 kg. Mimo, iż producent zaznacza, że noworodki mogą być nimi przewożone, nie zawsze jest to dobry pomysł. Trzeba zwrócić uwagę na każdy model z osobna.

Uczymy się zapinać pasy

Często w szkołach rodzenia sugerują, aby przed urodzeniem maluszka, nauczyć się zapinać pasy fotelika na jakimś pluszaku. Niestety pluszak ma jedną wadę – jest miękki ;-). Trzeba pamiętać, że noworodek aż tak miękki nie jest i że należy mu naciągnąć pasy najciaśniej jak się da.

Dobre powiedzenie brzmi tak: ściągamy pasy tak ciasno, jak kochamy dziecko. Potem wsadzamy z powrotem oczy do oczodołów i bezpiecznie jedziemy na wycieczkę 😉

Pamiętamy także, że nie zapinamy pasów na dziecku ubrane w kurtkę, czy gruby kombinezon. To bardzo ważne, gdyż pasy zapięte na grubą kurtkę, nie zadziałają poprawnie w razie wypadku. Jeśli dzidziuś urodzi się w zimie, dobrze jest zaopatrzyć się w specjalny kocyk lub śpiworek, które mają w środku wycięte otwory na pasy. Oczywiście taki kocyk można też zrobić samemu. Nie jest to trudna sztuka.

Najważniejsze!

Pamiętajcie, że zawsze zapinamy dziecku pasy fotelika i przewozimy je tylko w odpowiednim foteliku. Nawet jeżeli jest to tylko 500 metrów. Nawet, jeśli jest akurat niedziela i prawie nikt nie jeździ. Zawsze zapinamy dziecko. Wypadek może zdarzyć się zawsze, a gdy już nam się wydarzy, będzie za późno na przemyślenia.

Olga, mama dwójki chłopców, autorka bloga 

Zdjęcie od budującamama.pl


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *